Członkowie Oddziału

Rzeszów

Preambuła statutu ZLP


Związek Literatów Polskich jest zawodową organizacją pisarzy. Jego członkowie, w swojej twórczości i działalności, nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.



Związek Literatów Polskich

Menu

ZBIGNIEW DOMINO



Zbigniew Domino

Urodzony w grudniu 1929 roku. Członek Związku Literatów Polskich od 1967 roku.

Autor powieści, zbiorów opowiadań i reportaży:
» Pragnienia
» Błędne ognie
» Brama niebiańskiego spokoju
» Bukowa polana
» Młode ciemności
» Cedrowe orzechy: Opowiadania syberyjskie
» Czas do domu chłopaki
» Noc na kwaterze
» Notatki spod błękitnej flagi
» Psy
» Pszenicznowłosa
» Sztorm
» Wicher szalejący
» Za rok, za dzień
» Syberiada polska (2001)
» Czas kukułczych gniazd (2004)
» Tajga (2007)
» Kraina Smoka. Chiny wczorajsze, Chiny dzisiejsze (2008)
» Młode ciemności (2012)
» Syberiada polska, wyd. II (2013)
» Cedrowe orzechy, wyd. II (2014)


Audiobooki

» Cedrowe orzechy i inne opowiadania, WiMBP w Rzeszowie, Rzeszów 2014, 08:28:06
» Czas do domu, chłopaki, WiMBP w Rzeszowie, Rzeszów 2014, 07:57:31


Według zgodnej opinii polskiej krytyki literackiej (m.in. Kuncewicz, Sadkowski, Bugajski, Żuliński, Drzewucki, Termer, Lewandowski) syberyjski cykl powieściowy rzuca nowe spojrzenie na przymusowe powojenne ruchy migracyjne i przesiedlenie Niemców z ziem, które weszły w granice powojennej Polski.


Powieść «Syberiada polska» została przetłumaczona na język ukraiński, rosyjski, francuski i słowacki. Została także wyróżniona:

• nominacją do nagrody Ikara
• nagrodą czytelniczą Biblioteki im. Raczyńskich
• nagrodą artystyczną «Metafory»
• uznana książką miesiąca przez «Twórczość»
• nagrodą Miasta Rzeszowa
• nagrodą Ukraińskiego Funduszu Kultury im. Wołodymyra Wynnyczenki


Powieść «Czas kukułczych gniazd» została nagrodzona:

• nagrodą specjalną Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
• nagrodą Miasta Rzeszowa
• uznana książką miesiąca przez warszawski miesięcznik literacki «Książki»
• uznana za Książkę roku 2004
• jedną z najbardziej prestiżowych nagród literackich w Polsce, nagrodą im. Władysława Reymonta


Większość prozy Zbigniewa Domino była tłumaczona na język francuski, rosyjski, ukraiński, bułgarski, słowacki, gruziński i kazachski. W 2014 r. otrzymał «Diamentowe Pióro», nagrodę Związku Literatów Polskich Oddziału w Rzeszowie.



Reportaże

Zbigniew Domino
Kraina smoka, Chiny wczorajsze, Chiny dzisiejsze

(fragment książki)


S

iadamy we czwórkę, żeby przed tym spotkaniem przypomnieć sobie to i owo o naszych polsko-chińskich kontaktach literackich, a zwłaszcza o obecności polskiej literatury w Chinach. Marek Wawrzkiewicz, częsty bywalec w Chinach, i Wacław Sadkowski, wiadomo (np. jego chiński numer „Literatury na Świecie”), są w tej materii prawie na bieżąco. Ja również coś nieśmiało próbuję dopowiadać. Ale prawdziwą znawczynią literackich relacji polsko-chińskich okazuje się Irena Hu Peifang-Sławińska. Nie mówiąc już o tym, że Irena z większością tłumaczy, z którymi mamy się spotkać, jest od dawna zaprzyjaźniona.

Wspólnie sobie przypominamy, że literatura polska dotarła do Chin ponad sto lat temu, przede wszystkim za sprawą poezji Adama Mickiewicza. Nieco później jeden z najwybitniejszych chińskich pisarzy i krytyków, Zheng-tuo, porównywał Adama Mickiewicza do Dantego i Szekspira. Jednakże Zheng Zheng-tuo nie był pierwszym, który zaprezentował Mickiewicza chińskiemu czytelnikowi. Już w 1907 roku, Lu Xun — największy chiński pisarz XX wieku, w swojej pracy poświęconej światowej sławy poetom, obok Byrona, Schillera, Puszkina i Petöfiego, omawiał również poezję naszych wieszczów, Mickiewicza i Słowackiego.

Pierwsze utwory Adama Mickiewicza ukazały się w chińskim przekładzie w 1929 roku, w czasopiśmie zatytułowanym „Pędząca Fala”, redagowanym przez wspomnianego Lu Xuna. Pojawiły się tam takie wiersze Mickiewicza: Trzech budrysów i Oda do młodości. W komentarzu redakcyjnym Lu Xun pisał: „Los Chińczyków podobny jest do losu Polaków w epoce Mickiewicza, a wiersze polskiego wieszcza budzą nasz gniew, nadzieję i chęć zerwania niewolniczych łańcuchów, w jakie nas zakuto. Utwory Mickiewicza spowodowały, że serca Chińczyków zbliżyły się do serc Polaków.”

Pan Tadeusz ukazał się w Chinach jednak dopiero w 1950 roku, po proklamowaniu Chińskiej Republiki Ludowej. Autorem przekładu, niestety z języka angielskiego i do tego prozą, był Sun Yong. Kilka lat później wydano w Chinach Zbiór poezji Adama Mickiewicza. Znalazły się w nim takie utwory jak Grażyna, Konrad Wallenrod i Sonety Krymskie. Niestety i te utwory tłumaczono z różnych języków pośrednich — angielskiego, francuskiego, a nawet z esperanto.

Dopiero w 1976 roku ukazała się w Chinach III część Dziadów, tłumaczona bezpośrednio z języka polskiego. Autorami przekładu byli chińscy absolwenci polonistyki, którzy w latach 50. i 60. studiowali na Uniwersytecie Warszawskim.


(...) Na wieczorne spotkanie zabiera nas Liu Xianping, szef wydziału zagranicznego Związku Pisarzy Chińskich, poeta, prozaik (zauważyłem, że chińscy literaci często uprawiają obydwa te rodzaje literackie), a do tego jeszcze tłumacz rosyjskiej literatury. Ta ostatnia specjalizacja nikogo nie dziwi, ponieważ Liu jest absolwentem moskiewskiego Instytutu Literackiego im. Gorkiego i kilka lat mieszkał w Moskwie. Świetnie włada rosyjskim, więc mogłem w końcu z kimś bezpośrednio porozmawiać. Liu, być może przez ten pobyt w Moskwie, ma też nieco słowiański, bezpośredni sposób bycia, lubi pożartować i otwarcie mówi, co myśli. „Nie gniewajcie się, że zapowiedziane spotkanie nie odbędzie się na konferencyjnej Sali, nie będzie prezydium ani oficjalnych przemówień. Po prostu zapraszam wszystkich uczestników, mam nadzieję, że do porządnej restauracji, a tam przy zastawionym stole posiedzimy sobie i pogadamy”. Taki jest właśnie Liu.


(...) Na szczęście przy takich sporadycznych okazjach jak dzisiejsza, możemy wymienić się informacjami. Rekomendujemy im więc m.in. wybitną prozę Wiesława Myśliwskiego, z ostatnio wydanym Traktatem o łuskaniu fasoli. Dobrze, że był wśród nas Wacław Sadkowski, bo ten świetny znawca aktualiów literatury polskiej mógł w pełni zaspokoić ciekawość naszych chińskich gospodarzy. A nie było to łatwe, gdy dyskutują tacy wybitni tłumacze, propagatorzy i znawcy literatury polskiej, jak choćby pani profesor Yi Lijun czy prof. Lin.

Miałem to szczęście, że mogłem ich oboje poznać ponad dwadzieścia lat temu, kiedy razem ze Zbigniewem Safjanem i Bohdanem Drozdowskim gościliśmy u nich w instytutach. Obydwoje mieli za sobą ciężkie osobiste przejścia w czasie Rewolucji Kulturalnej. Wiadomo, że nawet wtedy nie wyrzekli się swojej miłości do literatury polskiej. To wtedy prof. Yi Lijun zaczęła tłumaczyć „do szuflady” Dziady Adama Mickiewicza, a prof. Lin ani na chwilę nie porzucił tłumaczeń swego uwielbianego polskiego poety — przygotowywał się do tłumaczenia Pana Tadeusza.


(...) Prof. Lin z kolei pyta o Drozdowskiego i Safjana. I dodaje, że Stawkę większą niż życie puszczają co jakiś czas w chińskiej telewizji, a jej wersja książkowa rozeszła się w milionowym nakładzie. A Stanisław Mikulski jest tutaj do dziś bardzo popularny. Dobrze mi się rozmawia z prof. Lin. „To pan nadal w Rzeszowie mieszka?” Potwierdzam. „Nasze siatkarki właśnie w Rzeszowie ostatnio miały mecz i przegrały, niestety. To nic, zrewanżujemy się wam na Olimpiadzie” odgraża się profesor żartobliwie, opowiada, nad czym pracuje i wręcza mi swoją książkę z dedykacją. Rewanżuję się profesorowi Lin Syberiadą polską. Dodatkowo proszę, żeby przyjął skromną pamiątkę z Polski, płyty CD, na których Jan Englert czyta Pana Tadeusza. Prof. Lin jest wyraźnie tymi nagraniami wzruszony: „Posłucham sobie pięknej polskiej mowy, mojego Mickiewicza posłucham...” Pani profesor Yi Liun podarowałem Tajgę, córkę Syberiady polskiej.


(...) W hotelu jeszcze siadamy wspólnie i rozmawiamy. Irena opowiada nam zajmującą historię o przygodzie prof. Yi Lijun z Dziadami i premierem Czou Eu-lajem. Otóż Czou zaintrygowany marcowymi wydarzeniami 1968 roku w Polsce, zapytał chińskiego ambasadora, co to za utwór te mickiewiczowskie Dziady, skoro zdjęcie ich ze sceny wywołało w Polsce prawie rewolucję. Ambasador nie wiedział. Zdenerwowany Czou kazał mu się dowiedzieć, a niezależnie od tego kazał przetłumaczyć na chiński owe Dziady, pewnie nie tylko dla siebie, ale również z politycznych powodów. W pilnym poszukiwaniu tłumacza szczęśliwym trafem ktoś dotarł do Yi Lijun, która niedawno wróciła z polonistycznych studiów w Polsce. Nim Lijun zabrała się do tłumaczenia, wraz z całym pekińskim instytutem została zesłana na „reedukację”, w ramach szalejącej wtedy Rewolucji Kulturalnej na daleką głuchą prowincję. Pracowała tam fizycznie w strasznej nędzy. Ale zasiany w niej bakcyl Dziadów zadziałał, tłumaczyła je na tym zesłaniu fragmentami i w ukryciu. Dopiero po latach prof. Yi Lijun dopięła swego, a przetłumaczony przez nią mickiewiczowski dramat został opublikowany w Chinach.


(...) Ale wróćmy jeszcze na chwilkę do chińskich tłumaczy literatury polskiej i ich „przygód” w czasie osławionej Rewolucji Kulturalnej.

Otóż, podczas pierwszego mojego pobytu, w Nankinie usłyszałem historię, która powinna zostać wywieszona na honorowym miejscu w Muzeum Henryka Sienkiewicza, w Oblęgorku. Przy stole siedział razem z nami Mei Żu-kai, literat, miejscowy tłumacz Sienkiewicza (Ogniem i mieczem, Potop), który nie zna polskiego! Nie umiał też po angielsku, a dzieła Sienkiewicza tłumaczył właśnie z angielskiego. Jakim cudem, nie mogliśmy wyjść z podziwu. Nie umiał nam tego nikt wytłumaczyć, natomiast jego nie zdążyliśmy wypytać. Następnego wieczoru, obok mnie przy stole znalazła się miła pani, jak się okazało żona Mei Żu-kaia, która przedstawiła się jako Anna Peng. Osoba bardzo sympatyczna, towarzyska, a ku mojej radości swobodnie mówiąca po rosyjsku, tak więc mogliśmy się obejść bez tłumaczki.

I tutaj zaczyna się nieprawdopodobna wręcz historia. Pani Anna, bo tak prosiła, żeby się do niej zwracać, przyznała się najpierw do swej dawnej i nieprzemijającej sympatii do Polski i Polaków. A sympatię tę wzbudził w zaledwie 15-letniej wówczas ciekawej świata Chince, nikt inny tylko właśnie ... Henryk Sienkiewicz! Zupełnie przypadkowo trafiła wtedy do jej rąk książka Sienkiewicza w języku angielskim, a tą książką była Trylogia! Anna uczyła się angielskiego, zna go zresztą dobrze również dzisiaj. I oto klucz do zagadki, jak jej mąż Mei Zu-kai, nie znając polskiego ani angielskiego, mógł zabrać się do tłumaczenia Sienkiewicza. A jeśli ktoś chce, to śmiało może uznać jego żonę Annę Peng za tłumaczkę właściwą. Ale jak do tego konkretnego tłumaczenia doszło? I tu zaczyna się dalszy ciąg tej przedziwnej historii.

Mei Żu-kai był pracownikiem naukowym uniwersytetu w Nankinie. W okresie rewolucji nie tylko został wyrzucony z tej posady, ale z żoną i trojgiem małych dzieci zesłany w okolice Jangczou na „reedukację”. W jego przypadku polegała ona na tym, że profesora zatrudniono jako zamiatacza ulic. Był bliski załamania. I wtedy Anna podsunęła mu Ogniem i mieczem Sienkiewicza. Zaczęli ją wspólnie czytać, a potem tłumaczyć. W tajemnicy przed hunwejbinami, którzy co jakiś czas wpadali na kontrolę do ponurej klitki państwa Mei Żu kai. W tajemnicy, bo przecież nie wolno im było wziąć do ręki książki tylko kubeł do wynoszenia nieczystości i miotłę. Spisywali tłumaczenie na skrawkach z trudem zdobytego papieru, gazet i opakowań. Tłumaczenia i książkę przechowywali gdzie się dało, żeby tylko nie wpadły w ręce hunwejbinów.

„Ku pokrzepieniu serc” — polskich serc, pisał swe wiekopomne dzieła pan Henryk. Ku pokrzepieniu swojego, skołatanego, poniżonego serca — czytali i tłumaczyli Henryka Sienkiewicza w ponurych czasach Rewolucji Kulturalnej, w dalekich Chinach, Anna Peng i profesor Mei Żu-kai.


 

Związek Literatów Polskich