Pro memoria

Rzeszów

Preambuła statutu ZLP


Związek Literatów Polskich jest zawodową organizacją pisarzy. Jego członkowie, w swojej twórczości i działalności, nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.



Związek Literatów Polskich

Menu

TYM, KTÓRZY ODESZLI...

Zmarli członkowie Rzeszowskiego Oddziału ZLP



Roman Bańkowski • Ewa Barańska • Marian Berkowicz • Bronisława Betlej • Krystyna Bęczkowska • Stanisław Stefan Gębala • Czesław Główka • Emil Granat • Józef Kapuściński • Stanisława Kopiec • Wiesław Kot • Zbigniew Krempf • Tadeusz Kubas • Ryszard Kulman • Franciszek Lipiński • Jan Łysakowski • Anna Mirosława Nowak • Stanisław Orzeł • o. Cherubin Pająk • Tadeusz Piekło • Ludmiła Pietruszkowa • Jerzy Pleśniarowicz • Regina Schönborn • Maria Siedmiograj • Stanisław Siekaniec • Tadeusz Sokół • Czesław Sowa-Pawłowski • Władysław Strumski • Roman Turek • Ryszard Ziemba (honorowy członek ZLP O/Rzeszów)




Horacy
Exegi monumentum aere perennius

przeł. Lucjan Rydel

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu.
Od królewskich piramid sięgający wyżej;
Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony
Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony

Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie.
Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie
Poza grobem. Potomną sławą zawsze młody,
Róść ja dopóty będę, dopóki na schody

Kapitolu z westalką cichą kapłan kroczy.
Gdzie z szumem się Aufidus rozhukany toczy,
Gdzie Daunus w suchym kraju rządził polne ludy,
Tam o mnie mówić będą, że ja, niski wprzódy,

Na wyżyny się wzbiłem i żem przeniósł pierwszy
Do narodu Italów rytm eolskich wierszy.
Melpomeno, weź chlubę, co z zasługi rośnie,
I delfickim wawrzynem wieńcz mi skroń radośnie.





----------------------------------------------------------------------------------

Ceremonia pogrzebowa Koleżanki EWY(STANISŁAWY) BARAŃSKIEJ.

Z głębokim żalem i smutkiem zawiadamiamy, że 26.06.2017 r. zmarła nasza Koleżanka EWA (STANISŁAWA) BARAŃSKA. Jej odejście to niepowetowana strata dla nas. CZEŚĆ JEJ PAMIĘCI! Ceremonia pogrzebowa odbyła się dnia 29.06.2017 r. o godz. 14:30 na cmentarzu Wilkowyja w Rzeszowie.
Uroczystości przewodził pastor. W imieniu rzeszowskiego środowiska literackiego zmarłą pisarkę żegnał prezes Oddziału ZLP w Rzeszowie. O dorobku literackim pisarki mówiła dr Zofia Brzuchowska z UR. Uroczystość zgromadziła najbliższą rodzinę i szerokie grono przyjaciół i znajomych. W pożegnaniu udział wzięli również: Janina Ataman i Adam Decowski.

Pamięci Ewy Barańskiej


Rok 2017 jest dla nas, niestety, rokiem pożegnań. Oddział Związku Literatów Polskich w Rzeszowie opuściły bezpowrotnie Bronisława Betlej i Krystyna Bęczkowska, a dziś żegnamy Ewę Stanisławę Barańską, która została członkiem Oddziału zaledwie trzy lata temu.

Jej kariera literacka rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej. Już w latach osiemdziesiątych wieku XX publikowała powieści i opowiadania, a do roku 2016 wzbogaciła swą twórczość o nowe rodzaje i gatunki literackie.
Jest autorką licznych słuchowisk, sztuk teatralnych, audiobuków. Tworząc prozę dla młodzieży wykazała doskonałe poczucie humoru, łatwość nawiązywania kontaktu i zrozumienie dla problemów młodych odbiorców.

W uznaniu dla jej dorobku Oddział Związku Literatów Polskich nagrodził ją w roku 2014 "Złotym Piórem". Myśląc o jej bogatej twórczości można odwołać się do horacjańskiego "non omnis moriar", mając nadzieję, że nikt, kto zapisał się w kręgu literatury, nie zagubi się w niepamięci.

Składamy za ten najszczersze kondolencje wszystkim, którym Ewa Barańska była bliska, trwając w przekonaniu, że śmierć to tylko początek.

Mieczysław A. Łyp


 

TRUDNE I PIĘKNE ŻYCIE
Ewa Barańska (1947–2017)


Dwudziestego szóstego czerwca bieżącego roku zmarła Ewa Ba¬rańska, powieściopisarka, autorka książek dla dzieci, utworów dla mło¬dzieży oraz powieści obyczajowych, sensacyjnych i fantastyczno¬naukowych. Ci, którzy znali osobiście tę wyjątkową kobietę, wspa¬niałego człowieka i utalentowaną artystkę, przeżyli nie lada zasko¬czenie. Wprawdzie było wiadomo, że Ewę przykuła do wózka inwa¬lidzkiego ciężka choroba, że dwa razy w tygodniu zabiera ją karetka pogotowia, by zawieźć na dializę, ale fakt choroby i jej skutki był niemal całkowicie przesłonięty wrażeniem, jakie czyniła jej niezwy¬kła osobowość, hart ducha, psychiczna młodość i charakter, który od¬daje najlepiej biblijne wezwanie: „Nie bądźcie letni!”

Ewę Barańską poznałam dobrych kilka lat temu na wieczorze literackim promującym twórczość dla dzieci. Przedstawił nas sobie ówczesny prezes ZLP Wiesław Zieliński, mówiąc o Ewie, że jest au¬torką kilkunastu poczytnych powieści dla młodzieży. Niestety, żadnej z nich nie znałam. Zawiódł w tym przypadku pośrednik między autorem a czytelnikiem, jakim jest rzetelna krytyka literacka. Może to dziwić, że autorka uprawiająca literaturę, którą można nazwać interwencyjną, podejmująca najbardziej palące problemy z życia młodzieży, jak na przykład uzależnienie od narkotyków, problem młodocianych samobójstw, anoreksji, ciężkiej choroby lub kalectwa, opacznie pojmowanej rewolucji obyczajowej – nie wzbudzała większego zainteresowania recenzentów. Wolno sądzić, że przyczyną było nowatorskie i kontrowersyjne podejście autorki do obowiązującego schematu powieści dla dziewcząt. Odrzuciła ona tradycyjny wzór rozwojowej bohaterki pozytywnej, wprowadzając centralną postać, której zachowanie miało budzić zdecydowany sprzeciw odbiorców. Czarny charakter tryumfował dość długo, ale do czasu katastrofy. Wtedy to nasuwał się wniosek, że niegodziwość nigdy nie popłaca. Była to nowa forma dydaktyzmu, nie dla każdego czytelna.

Wiele dobra osobom dotkniętym chorobą ciężkiej niewydolno¬ści nerek przyniosła powieść Nie odchodź, Julio. Pamiętamy, że napisała ją współzałożycielka Stowarzyszenia Osób Dializowanych. Niezależnie od atrakcyjnej fabuły, autorka w warstwie poznawczej, niemal niepostrzeżenie, pomieściła rozległą wiedzę medyczną, atakując przy okazji szkodliwe stereotypy związane z przeszczepami narządów.

Literatura kierowana do dorosłych potwierdza pisarskie credo liczenia się z oczekiwaniami odbiorcy. Barańska zdobywała rynek wy¬dawniczy i czytelniczy dynamiczną narracją i niezwykle pomysło¬wą fabułą, wyrazistymi postaciami bohaterów, piękną polszczyzną i żywiołowym humorem. Nie wystarczała jej formuła powieści popular¬nej, której odmawia się prawa do budzenia szerszych refleksji. Przy¬kładem może tu być interesująca formalnie i myślowo powieść Raj obiecany, która napotkała trudności wydawnicze. Utwór zawiera ostrzeżenie przed uleganiem medialno-politycznym grom, typowym dla wieku propagandy.

Kiedy poznałam nieco bliżej autorkę Urojonego szczęścia, zaczꬳam ją usilnie namawiać, by napisała powieść autobiograficzną. Z fragmentów jej wspomnień można było odtworzyć zarys życia tak trudnego, że na myśl przychodziła tylko estetyczna kategoria tragizmu – „nadmiernej potęgi zła”. Od wczesnego dzieciństwa, gdy osierocona przez matkę doznała niewiarygodnej poniewierki, była poddawana przez los kolejnym próbom, co jeszcze może wytrzymać. Tym do¬świadczeniom przeciwstawiała oprócz twórczości: miłość do naj¬bliższej rodziny i przyjaźń dla ludzi o podobnym rozumieniu sztuki życia. Była przecież godną podziwu artystką, także w tej dziedzinie. Żegnamy ją z odczuciem niepowetowanej straty.

Dr Zofia BRZUCHOWSKA
Uniwersytet Rzeszowski



 

 

Związek Literatów Polskich