Członkowie Oddziału

Rzeszów

Preambuła statutu ZLP


Związek Literatów Polskich jest zawodową organizacją pisarzy. Jego członkowie, w swojej twórczości i działalności, nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.



Związek Literatów Polskich

Menu

BOGDAN STANGRODZKI



Bogdan Stangrodzki

Urodził się 4 lipca 1948 roku w Ciechanowie. Absolwent Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie. Lekarz psychiatra, zawsze uśmiechnięty, gotowy dla każdego znaleźć czas na poradę i rozmowę. Mieszka i pracuje w Stalowej Woli. Debiutował w 1992 r. na łamach tygodnika «Sztafeta». Członek Unii Polskich Pisarzy Lekarzy. Jego wiersze były publikowane w prasie lokalnej i krajowej oraz recenzowane w ogólnopolskich periodykach literackich.


Jest autorem tomików:

» Zapłakały gwiazdy, Łódź 1997
» Gałązka świtu, Łódź 1998
» Ułomki z Mlecznej Drogi, Stalowa Wola 2000
» Czas nirwany, czas nadziei, Stalowa Wola 2001
» Aż pierwsze rzeczy przeminą, Stalowa Wola 2002
» Dotyk chlorofilu, Rzeszów 2003
» Dłonią ongiś podaną, Rzeszów 2005
» Kwiat biorąc w dłonie, Rzeszów 2007
» Przynaglenie ciszą, Stalowa Wola 2008
» Lubię gdy śpiewa skowronek, Stalowa Wola 2011 (utwór dramatyczny)
» W opałach mgły, Stalowa Wola 2011
» Na linii wiatru, Stalowa Wola 2013
» Układając ptaki do snu, Stalowa Wola 2015


Za zbiór «Czas nirwany, czas nadziei» Bogdan Stangrodzki otrzymał Nagrodę Literacką Miasta Stalowa Wola — «Gałązka Sosny» za 2001 r. Za tomik «W opałach mgły» — «Złote Pióro», nagrodę ZLP O/Rzeszów za 2011 r. w kategorii poezja.




W świecie poezji

Bogdan Stangrodzki

Niezapominajki czasu

xxx

ta miłość
która za nami nie nadążała
teraz dotrzymuje kroku

czas się zatrzymał
co było naprawdę minęło
przeistoczyło się w ulotny sen

już nie musisz szukać
o gwiazdę pytać
czekać na wodę u skał

wiatr przyjął skargę drzew
w pieleszach obłoków
legł jęk

nieprzeniknione trwa


xxx

w rzece mojej chwytam się dłoni
ongiś podanej
czekam jakbym był
już wiele kroków za bramą

przede mną dziś
a nim
otwartej księgi wyznań
przedtem i potem

strofy tracą swe zmysły
od nagłych wezwań

spoglądam na brzeg
skąd poznanie
poznanego nadchodzi


Sanktuarium ciszy

xxx

z krzyku rodzi się cisza
z krzyku którego nikt nie słyszy
brzemiennego w piach
trzepot skrzydeł odlatujących ptaków
osad ciekłych rzeczy

z krzyku
co nie potrafił być dłużej milczeniem
i samotnie stać pod drzewem

cisza
tylko ja mogę przy sobie zatrzymać
mchem nie porośnie
nic w niej z kruchości gałęzi
spoczywającej w ziemi

wyślizguje się z objęć czasu
by strzec naszych serc


xxx

nie ma rzeczy piękniejszej
nad prawdę
do sanktuarium cisza
serc prowadzi

tak umocnione brzegi
pozwalają zmierzchom
płynąć wartko
spokojnej toni nie poruszając
ani na cal

dziecięctwo
domaga się ramion
na drogach odnajduje
paciorki różańca
wiatr


Radomyskie iskierki

xxx

ulicami Radomyśla toczą się legendy
i w zaułkach wieki drzemią
sprawy przyszłe nikną w mroku

z nadsańskich błoni widać
do wzgórza Zjawienia tulące się drzewa
gotowe spełnić każdą prośbę Matki
wierzby szumią
uśmiech losu
ku ciszy gwiazd
chyli się rzeka

czy można
bać się wody


xxx

niejedne radomyskie kielnie
szły boso do Warszawy do Lwowa
a tu w tym małym mieście łzy
stawały się przyprawą Combra

a gdy ruszał król na wojnę —
grom oklasków
potem
drżące słowa Marysieńki
Pan Jezus w Ogrójcu

teraz wydmy zachęcają do wędrówek
o zmroku
w języku ruchomych piasków
bez nazywania czegokolwiek
trwa rozmowa

oko węża obce
nieznane ruchy planet
każdemu miłą gruda


 

Związek Literatów Polskich