Członkowie Oddziału

Rzeszów

Preambuła statutu ZLP


Związek Literatów Polskich jest zawodową organizacją pisarzy. Jego członkowie, w swojej twórczości i działalności, nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.



Związek Literatów Polskich

Menu

LESŁAW JAN URBANEK



Lesław Jan Urbanek

Urodził się w 1953 r. w Korczynie k. Krosna. Członek Związku Literatów Polskich, Julińskiego Bractwa Literackiego oraz Klubu Literackiego Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie. Debiut prasowy w 1975 r., książkowy w 1998 r. Swoje wiersze publikował w prasie lokalnej i w ogólnopolskich pismach literackich. Publikacje o jego twórczości ukazywały się w wielu czasopismach m.in., oprócz wyżej wymienionych, w «Magazynie Literackim», «Afiszu», «Nowej Okolicy Poetów», «Frazie».


Opublikował siedem tomików poetyckich:
— „Kto wie”, Stalowa Wola 1998,
— „Odpryski cienia”, Stalowa Wola 1999,
— „Czerwona plamka krwi w szczelinie wszechświata” — wydanie polsko-włoskie, Stalowa Wola 1999,
— „Pejzaż w cierniach”, Rzeszów 2000,
— „Ironiczny uśmiech ciszy”, Kluczbork 2002,
— „Oszołomienie”, Kluczbork 2003,
— „Szukam”, Kraków 2015.


Zredagował almanachy poetyckie:
— „Słoneczne pudełko”. Almanach wierszy dzieci i młodzieży z Wołczyna, Kluczbork 2002,
— „Zielony ogień księżyca”. Almanach wierszy dzieci i młodzieży nie tylko z Wołczyna, Kluczbork 2005,
— „Zaplątani w pędzie cyfr”. Almanach poetów ziemi kluczborskiej, Kluczbork 2003,
— „Otwieranie drzwi półcieniom i szeptom”. Almanach pokonkursowy z trzech edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „O kwiat dziewięćsiła” Skomielna Czarna 2010-2012, Kraków 2012,
— „Obudzić na nowo dźwięk pustego dzwonu”. Almanach pokonkursowy z trzech edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „O kwiat dziewięćsiła” Skomielna Czarna 2013-2015, Kraków 2015,


Inne publikacje książkowe:
— „Droga krzyżowa nie tylko dla zabieganych”, Skomielna Czarna 2014.
Współautor:
— M. Cieślik, L.J. Urbanek, „Przyroda w krainie Kliszczaków”, Wadowice 2016.


Obecny w almanachach i antologiach poetyckich, m.in. w: «Wrzeciono ’99» (Stalowa Wola 1999), «Wspólna obecność» (Stalowa Wola 2000), «Światło cienia» (Krosno 2002), «Romantycznej ziemi czar» (Ciechanów 2003), «40 lat wspólnej obecności» (Rzeszów 2007).

W 2002 r. założył w Wołczynie nieregularne alternatywne pismo literackie «Ulotna Przestrzeń» i był jego redaktorem naczelnym (od 2002 do 2012 roku ukazały się 63 numery).


Nagrody i wyróżnienia:
— I miejsce w konkursie poetyckim ogłoszonym przez Miejską Bibliotekę Publiczną im. M. Wańkowicza w Stalowej Woli z okazji 60-lecia Stalowej Woli w 1998 r.
— Nagroda Prezydenta Miasta Rzeszowa w dziedzinie Literatury za 1999 r.
— Honorowa Nagroda Literacka rzeszowskiego oddziału ZLP „Złote Pióro ‘2000.
— Wyróżniony przez Ministra Kultury Rzeczypospolitej Polskiej odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”, Warszawa 2002.
— Honorowe wyróżnienie Marszałka Województwa Opolskiego dla animatorów i twórców kultury, Opole 2003.
— Zasłużony dla miasta i gminy Wołczyn, 2004.
— Laureat „Wołczyńskiego Isandra” w dziedzinie promocji miasta i gminy, Wołczyn 2005.
— Wyróżniony w konkursie PODRÓŻ POETYCKA 2008, zorganizowanym przez konstantynowski miesięcznik kulturalny «Ex Libris 43bis», Konstantynów Łódzki 2008.
— Uchwałą Prezydium Zarządu Oddziału Wojewódzkiego woj. małopolskiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej odznaczony Srebrnym Medalem za Zasługi dla Pożarnictwa, Kraków 2013.
— Zasłużony dla Kultury Kliszczackiej, Bogdanówka 2016.


Zasiadał w komisjach kilku konkursów literackich (Wołczyn, Namysłów, Żelazna k. Opola) oraz kilkakrotnie w jury Przeglądu Zespołów Jasełkowych przy Wołczyńskim Ośrodku Kultury i w Kapitule „Wołczyńskiego Isandra”, a także w komisjach kilku konkursów szkolnych w Bogdanówce i Skomielnej Czarnej w latach 2010-2016. W 2010 zainicjował w Skomielnej Czarnej Ogólnopolski Konkurs Poetycki „O kwiat dziewięćsiła” i jest członkiem komitetu organizacyjnego tego konkursu (do tej pory odbyło się VII edycji konkursowych).

Oprócz poezji interesuje się przyrodą, należy do kilku stowarzyszeń i organizacji zajmujących się ochroną przyrody. Pasjonuje się fotografią przyrodniczą, jest m.in. autorem pięciu folderów o tematyce przyrodniczej wydanych staraniem Urzędu Gminy Tokarnia. Wiele jego zdjęć znajduje się w Fotonotesie na stronie internetowej Towarzystwa Badań i Ochrony Przyrody.


Kontakt elektroniczny:

urles@poczta.onet.pl


W świecie poezji

Lesław Jan Urbanek

Pielgrzym przemijania

gdy granica snu kończy łowy nietoperza
i oddziela czerń od zielonego światła poranka
wszystko drga niepewnością skrzydeł owadów przed pierwszym lotem
drga powietrze pomiędzy promieniem słońca
padającym przed pytaniami mojej drogi samotności
a stworzeniem świata gdzie nie wszystko zostało opisane
w trwożliwym spojrzeniu w przyszłość czai się obłęd wątpliwości
z przepaści wszechświata jak wezbrane wody
wylewają się przeszywające głosy chórów nieba
i niepokój zarzuca swe sieci na wylękłego pielgrzyma przemijania
a jedyną klarowną odpowiedzią jest wielkie niedopowiedzenie


Znów jesień

przemykają obrazy
w kolorowych liściach
lśnią poranne krople rosy
w słabnących promieniach słońca

coraz mniej tego co rozkwitało w blasku dnia
przeszłość rozwiewa wiatr za drzwiami
w ekspansji agresywnej bylejakości
wszystko się zmienia

wczoraj urzekły mnie jeszcze kołyszące się pióropusze zeschłej trzciny
wyrastającej przy stawach sąsiedniej wioski
jakby przesuwała się po nich niewidzialna ręka osamotnionego artysty milczenia

daleko od gwiazd
w chmurach komicznie wykrzywiony księżyc
pod przytłaczającymi ścianami niepokoju teraźniejszość
układa nasze marzenia w mgłę

Skomielna Czarna 2011


Noc

w ciasnocie pokoju rozlewa się apatia
w niezgłębionej ciszy mijają chwile samotności
za oknem w słabym świetle księżyca przesuwają się chmury
i układają się w niezwykłe niezrozumiałe kształty mrocznej pustki
jasno świecą tylko gwiazdy wiecznego paradoksu niedomówień


Księżyc

nocą wśród nagich gałęzi drzew
za wieżyczkami starej kaplicy dworskiej
przystaje osowiały księżyc
co jakiś czas swoim oddechem wypuszcza kłęby obłoków
a one mkną z wiatrem po bezdrożach nieba w wieczne zatracenie
w niektóre noce rozdrażniony kłótniami wiejskich psów
wyjmuje z przepastnych kieszeni grudnia złociste ziarno
i rzuca w górę w ciemne przestrzenie wszechświata


Puszczyk

po dziesiątej w nocy idę na spacer z psem
zostawiam za sobą lampiony wiejskich okien
nad polami przepływa zwiewna chusta mgieł
mnożąc zwidy nieznanych lądów

na polanie przed ścianą drzew w mocnym świetle latarki
demonicznie błyskają oczy stadka wylęknionych saren
rychło jakby zgasło komuś życie
zamieniają się w podstępne cienie niewidzialności

w ciszy można by porozmyślać nad kondycją świata i duszy
groza — strach — nicość… wiele jest synonimów nocy — — —
złowróżbny oddech milczenia z ciemni pobliskiego lasu
przerywa zasmucone pohukiwanie puszczyka


Gwiazdy

prawie północ wioska jakby powalona nagle w wieczność snu
jedynie delikatne gwiazdy kwitną na ogromnej łące czarnego nieba
gdzieś w tej bezbrzeżnej martwocie wykluwają się łzy


Szukam

pamiętam z dzieciństwa szaleństwa z kolegami na śniegu
które zawsze przerywał zmrok wypadając nagle z zarośli
nocami czytywałem ekscytujące książki
pozwalały mi wzlatać na ciężkich skrzydłach grudnia
w inne światy w ciemnych stronach gwiazd i księżyca

dziś w gęstej ponurości późnego popołudnia
nie obezwładnia mnie jeszcze ulga zapomnienia
przeglądam wszystkie swoje ścieżki
i w najdalszych zakamarkach tęsknoty
szukam tropu by wrócić w tamte lata


Radość już jakaś inna

myśleć wiosna to tak jakby cofnąć wszystko do początku
gdy kwiat w młodzieńczym błysku niewinności
chce się przytulić do słońca
w coś czego nie sposób powtórzyć
tam się kłębią wszystkie obrazy historii pojedynczej istoty
i są to tylko chwile niepewności przed burzą
przychodzi coś takiego co ściska za serce i zachwyca smutkiem


Poprzez górskie pola i łąki

wśród rozległych przestrzeni górskich pól i kwiecistych łąk
gdzie w połowie dnia dociera jeszcze dźwięk dzwonów
z dala od ciekawskich oczu wiejskich mieszkańców
podejrzliwie spoglądających na obcego przybysza
wędruję ścieżką wijącą się jak rzeka
i chociaż maj oblewa mnie potem
staram się spoić z tętnem wolności
z dala od horyzontu wątpliwości rozczarowań i rozpaczy

Pyzówka, maj 2012 r.


Smutny wiersz

upłynął rok
nie ma już twych dobrych oczu
radosnego uśmiechu spracowanych dłoni
odeszłaś tak jak żyłaś cicho i skromnie
jak gdyby nieśmiało

długo musiałaś czekać na ten wiersz
ugrzązł w oparach wielkiej pustki
w najcięższych chmurach przygnębienia
ale przyszedł do ciebie mamo
pod tę głuchą ciszę ciężaru kamiennych płyt

2014


Życie

kamienista droga jak poszarpana blizna rozcina ciało umęczonych pól
i wlecze cię w wyrosłych podczas deszczu szponach drapieżności
wszystko jest zupełnie inne niż w zapisach najstarszych ksiąg świata
jak koszmarny sen psa rzuconego na pożarcie przelotnym chmurom

z zielonych oczu majowych
uderza ostrze bólu w skomlące dusze polnych kwiatów
wychodzisz ze swojej skóry jak martwy cień wczorajszego dnia
wszystkie marzenia porwała rwąca woda minionego czasu
i widzisz szczęście w tym miejscu które już do nas nie należy


Na wiejskim cmentarzu

zmarli odpoczywają na cmentarzu
położonym na zboczu wzniesienia w środku wioski
widoków mogą im pozazdrościć wszystkie mieszczuchy
zwłaszcza w poranki wśród jesiennych mgieł
gdy stają wobec wszystkich pytań retorycznych
i lewitują wraz z pobliskim kościołem
zaś w dniach ciemniejszych spoza kalendarza
podczas żarliwej modlitwy upadłych galaktyk
zniżają się do nich niebiosa


1 listopada

zapłonął cmentarz w środku wsi
jakby druidzi wzniecili wielki ogień
albo umarli przynieśli światło z zaświatów

o północy cmentarz rozpostarł swe świetliste skrzydła
i jak ogromny nietoperz krążył nad wioską
i prześwietlił wszystkie moje myśli

ulotniły się nikłe płomyki nadziei
mrok stanął przed drzwiami mojego serca
i napisał na nich wyraźnie:
cierpienie jest smutkiem gwiazd odległych galaktyk
czai się wszędzie jak złowieszcza bestia listopada


W nocy na obcej planecie

w zimnej pustce świątyni na obcej planecie
ucichły wszystkie pobożne dźwięki
nie ma odwołania od wyroku ostatecznego
ogłoszonego przez liście opadłe z posępnych drzew
oślepiają mnie wszystkie bezimienne światła mroku
smutne myśli wikłają się w czarnych pajęczynach
czuję się jak zużyty wehikuł na pustkowiu
na ostatnim przystanku kosmicznej egzystencji
i gdyby nie łagodne głosy bliskich zmarłych
już dawno zniknąłby mój zmizerowany duch
za niewidzialną kurtyną tej nocy





 

Związek Literatów Polskich