Członkowie Oddziału

Rzeszów

Preambuła statutu ZLP


Związek Literatów Polskich jest zawodową organizacją pisarzy. Jego członkowie, w swojej twórczości i działalności, nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.



Związek Literatów Polskich

Menu

BARBARA MAZURKIEWICZ   Barbara Mazurkiewicz | Facebook Barbara Mazurkiewicz | Google+



Barbara Mazurkiewicz

Urodziła się 5.07.1954 r. w Lubaczowie. Z wykształcenia technik gastronomii. Pisze od najmłodszych lat. Jej wiersze to małe słowne obrazy.


Dotychczasowe osiągnięcia:

— debiut w Radio Rzeszów, w audycji „Noc z poezją”.
— coroczne wywiady z radio TRL Lubaczów.
— cykliczne audycje z poezją w szczecińskim radio „BAKCYL”.
— wiersze i recytacje słuchane są w polonijnym Radiu Kangurek w Australii.
— nagranie płyty z 32 wierszami w radiu ART w Krakowie.
— nagranie płyty z 36 wierszami w radiu TRL w Lubaczowie.
— nagranie płyty/albumu przez Stacha Ożoga.
— publikacja w antologiach — „Wolni z wyboru”, „Spojrzenia 4”, „Inny smak czereśni".
— publikacje wierszy w „Zeszytach literackich”.


W 2009 roku wydała trzeci tomik poezji „Kroplą drążone” (Kraków 2009). Poprzednie to: „Kamienne miasteczko” (Kraków 2007) i „Za kulisami myśli” (Stalowa Wola 2008). Jej wiersze czytają Polacy poza granicami kraju (m.in. w USA, Kanadzie, Szwecji, Australii, Niemczech, Anglii i Belgii). Raczkowanie zaczęło się na forach poetyckich w Internecie.

W 2011 r. wydała czwarty tomik, zatytułowany „Wronie lądowisko” (Lubaczów 2011), zawierający ponad 100 wierszy. Za ten tomik otrzymała Nagrodę Zarządu Rzeszowskiego Oddziału ZLP za 2011 r.

Od 2007 roku jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Wszelakich, gdzie została wytypowana do konkursu na poetę roku, a jej wiersze są drukowane w zbiorowych tomikach.

Jest członkiem stalowowolskiego Stowarzyszenia Literackiego „Witryna”, a od 2010 roku członkiem Związku Literatów Polskich. W 2011 r. weszła w skład Komisji Rewizyjnej ZG ZLP. Otrzymała wiele dyplomów za uczestnictwo w spotkaniach autorskich z czytelnikami: między innymi od Prezydenta Miasta Przemyśla, a tomik „Kamienne miasteczko” otrzymał wyróżnienie w konkursie na Książkę Roku Województwa Podkarpackiego, organizowanym przez Radio Rzeszów, Pegaz i EMPIK w 2008 roku.

Teksty poświęcone autorce znaleźć można w Magazynie Publicystyczno-Informacyjnym „Kresowiak Galicyjski”, tygodniku katolickim „Niedziela”, w „Gazecie Jarosławskiej” oraz w „Życiu Podkarpackim”.

Jest współzałożycielką poetyckiego portalu internetowego E-literaci: http://e-literaci.pl/news.php oraz dziennikarzem portalu twojewiadomosci24.pl. Jej wiersze można znaleźć w serwisie miastoliteratow.com. Zamieszcza je tygodnik „Angora”. Drugą jej pasją jest fotografika. Organizuje wystawy i wernisaże swoich prac.

Jest członkiem zwyczajnym Stowarzyszenia Autorów Polskich.

Jest laureatką wielu konkursów poetyckich, oraz rokroczną współautorką Antologii "Podkarpackie Spotkania Poetów" w Przemyślu. Ostatnio, jej wiersze ukazują się w międzynarodowym czasopiśmie literackim „New Mirage Journal”.


Kontakt elektroniczny

nitka_2@wp.pl



W świecie poezji

Barbara Mazurkiewicz

„Z popiołu powstanę płomienna”

Nie upilnujesz mnie,
znowu podeptałam całun.
Czyżbym wzbudzała strach?

Grzechy jak nietoperze zawisły
mysią głową w dół.
Dlaczego ich nie pojmuję,
jestem jak nirwana.

Po mistrzowsku umieram —
diablo rzeczywiście.
Dają w pysk i każą drogo płacić.
Za dotyk i krew.
Wracam
w tą samą skórę i krzyk.

Ona patrzy spod kościanego kaptura.
Żarłoczna szata powiewa.


2010-03-05

Przed snem, widzę rozstanie

Chroń, Panie, wątłą mojej duszy zieleń...
L. Staff

Moje życie jak światło, które zanika
w bezdźwięcznych obrazach.
Cieniem skulona, staję się coraz
bardziej oszczędna — tworząc proces
spadania.
Nie zauważasz, że zostało nas
jeszcze na kilka spacerów.
Sypiam z otwartymi oczami;
aby nie przegapić czego dawno już nie ma.

Milczysz, niczym święty, a ja próbuję
zamknąć zimne kolory,
jak obiady na które się spóźniasz.
I nie chowaj rąk w kieszeniach.
Z tego co mi dałeś,
buduję pomnik na godzinę rozstania.


18 lutego 2010, 15:44:25

Wiersz dla dziewczynki

Nie otwieraj, nie wychodź — Cyganie porywają, a za kominem
na niegrzeczne dziewczynki czatuje pliszok. Drżała, czekając
na domowników: Aniele Boży, stróżu mój, ty przy mnie uklęknij,
tu, w kąciku, bądź!..


Gwar — wśród drzew wirowały baloniki, dzieci klekotały
drewnianymi motylami. Pijany Stasiu odgrażał się:
Za blisko nie podchodźcie, bo oddam myszom na pożarcie!

Nie ma tu dzieci biegnących z żabami, wyskrobanymi patyczkiem
z bruku. Na fotografii dumnie sterczy antenka
znienawidzonego beretu — dziś w kolorze sepii.


Grawitacja

Uwielbiam zrzucać winy,
jak całodzienne ubranie.
Być naga, mówić do siebie,
oskarżać i wybaczać.

Milczysz swą mądrością,
nie widzisz jak pęcznieją usta.
Od dawna szykuję nieprzemakalny
płaszcz — na cały ten żywioł.

Żeby zabić nudę — nastał sezon
niedopitych szklanek.
Kopiesz pode mną krzesło i wyprowadzasz
wyjściem awaryjnym z piętra.


Przygotowana

Zapisałam się na kurs latania — trudno oddychać pod prąd
ostrego powietrza. Na oddziale rozpylili eter, bo w szpitalu,
żeby wybudzić sterylne myśli, zawsze coś, kogoś boli.

Światło rozetnie skrzydło ćmy, gdy wszystkie ważne sprawy oddam
w precyzyjne palce, które z miłością obejmą bezwładne ciało.

Jeszcze tylko ostatnia wieczerza — dwie kanapki z serem
i czopki glicerynowe, potem post: sza! proszę, zabierzcie
nóż, poczekajcie chwilę. Odlecę, zanim ludzie w maskach
najczulej otulą mnie pierwszą warstwą gazy.


Czas rozpamiętywania

Przyleciałam wieczorem — właśnie zaczął
się weekend. Mały pokój na strychu z oknem
na ocean nie był nam potrzebny.
To była nasza wyspa.

Żaglom rosły brzuchy, gdy zdzierałeś ze mnie
sukienkę. Teraz dotykasz na odległość
kilkuset mil. Odwracam głowę; kołują
utracone chwile.

Boli, jak rana po cesarskim cięciu.
Wypijam kolejną kawę na niespanie,
słuchanie — coś mi podpowiada, że dojrzałam.
Jeszcze nie pora na podobieństwo do świętych
matek.

Nauczyłam się ufać ciemności;
w niej mogę zmieścić wszystkie myśli, nawet
z dzieciństwa — bałam się kiedy gasły latarnie.

Tutejsza cerkiew, nadal straszy szczerbatymi witrażami.
Pachną żywicą karłowate sosny potrząsane wiatrem.
Właściwie nic się nie dzieje — tylko przybyło
bezpańskich psów.


Wiersze wiatrem podszyte

Ktoś posadził białą różę,
szumiały nad nią wysokie drzewa
Targana wschodnim wiatrem,
chowała się w soczystej trawie —
by nie uschnąć lub zginąć inaczej.

Wieczorami wylewały się na nią barwy
zachodzącego słońca. Mijały lata,
a ona rosła — wsłuchując się w melodię
ogrodu. Każdej jesieni ogrzewały kolory czerwieni.

Z biegiem czasu — straciła pierwszy płatek,
potem kolejny i kolejny…
Kiedy zabrakło płatków —
zaczął padać rzęsisty deszcz.


***

Lubiła z nim patrzeć w horyzont,
kiedy powracały do portu łodzie.
Zapełniało się nabrzeże mnogością ryb,
a on bawił się, ucząc rozpoznawać gatunki.

Wieczorem, roznosił się zapach tradycyjnie
pieczonych bananów i placków.
W tajemniczym półmroku lamp
naftowych ucztowali do rana.

Nadszedł czas pożegnania z krainą,
której bez nich nigdy by nie było.
Pokazał jej jak rozpala się serca,
jak zamyka w objęciach czarny ląd.

Nie lubi samotnie patrzeć w horyzont
kiedy są daleko od siebie. Łodzie nie wracają.
Cisza taka, jakby morze nie istniało.
Jakby nie wydarzyło się nigdy nic.


top
 

Związek Literatów Polskich