Członkowie Oddziału

Rzeszów

Preambuła statutu ZLP


Związek Literatów Polskich jest zawodową organizacją pisarzy. Jego członkowie, w swojej twórczości i działalności, nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.



Związek Literatów Polskich

Menu

ANITA RÓG



Anita Róg

Anita Róg urodziła się 4 października 2000 r,, pochodzi z Porąb Dymarskich. Debiutancki tomik "Goniąc marzenia" i "tomik "Twarzą wiatru" wydała jako uczennica Publicznego Gimnazjum im. Wojciecha Borowiusza w Cmolasie. Kolejne tomiki poetyckie "Pisane ciszą" (2017) i "Szepty Nieznajomej" (2018) wydała już jako uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Mielcu. Obecnie jest maturzystką II LO w Mielcu. Od 2017 r. tworzy jako członkini Mieleckiego Towarzystwa Literackiego. W mieleckim środowisku działa aktywnie jako recytatorka oraz wokalistka. Pasja do pisania wierszy zrodziła się w niej w wieku 10 lat za sprawą siostry i mamy. Zanim zadebiutowała tomikiem „Goniąc Marzenia”, opiekująca się nią w Szkole Podstawowej w Porębach Dymarskich polonistka Władysława Stolarz złożyła napisane przez nią wiersze w wydrukowany amatorsko zbiorek. Do tej pory wydała 4 tomiki poezji, poza tym jej utwory były publikowane również w mieleckich rocznikach literackich: „Artefaktach” (2016) oraz „Dygresjach” (2017, 2018), w kilku almanachach pokonkursowych czy na łamach czasopism, takich jak: „Nasz Dom Rzeszów”, „Las Kabacki” czy „Krynica” - polski kwartalnik na Ukrainie. Jest laureatka wielu konkursów ogólnopolskich.

Wydane tomiki poezji:

„Goniąc marzenia” (2015),
„Twarzą wiatru” (2016),
„Pisane ciszą” (2017),
„Szepty Nieznajomej” (2018).

Kontakt elektroniczny:




W świecie poezji

Anita Róg

Norwidofobia

czy Norwid miał o kim myśleć
że by go chciał naprawić swoją Piosnką
zaprowadzić do sedna sprawy
i spojrzeć w oczy
z nadzieją przewrotną

bo wiem mnie nauczono
że nie miał na kim się oprzeć
ani kogo objąć ramieniem
że było mu zimno i dumnie i tęskno
i z tego pisał lub pisywał wiersze

czy miał jakieś łzy
które mu skapywały na kartki
spomiędzy natchnień
a może sądził że zbyt słono
mógłby za nie zapłacić

słyszałam na którejś lekcji
że go za życia pomijano
że się go nawet nie zalicza do
świętej trójcy wieszczy jest
tym czwartym że to co pisał
jest niezrozumiałe i wielkie
z gatunku legendarne po śmierci

nikt nie jest już ciekawy
czy mistrz chciał być mistrzem
czy nie łamał rąk nad szyfrowaniem
metafor albo czy nie tracił głowy
dla tych słów które były jego domem

czy miał kogoś oprócz liter z kim mógłby się rozliczyć


Mono?

słyszałam o monotonii
która obija się o powieki
i spędza z nich słowa

znam przedziały monotoniczności
trudno z nich wypaść
era formowania pustyni

odpadam ze wszystkich ziaren
skubię prawdę
jest partenogenetycznym owocem


Delirium

liczę na to że przynajmniej
schowasz nóż poza zasięg
moich dłoni

za plecy

uprzedź mnie uprzejmie
ale nie listownie to staromodne
o której godzinie wpadniesz

by złamać mi serce

pozostawię ci odpowiedź
w zapachu konwalii
dwulicowych jak Władca Cieni

no i które z nas powie: i ty Brutusie?


Drobne nieporozumienia

nie rozmieniajmy się na drobne

po prostu byłeś
dla mnie pustynią
a na niej rzadko
rozkwitają kwiaty

byłeś piaskiem dla
mojej duszy kiedy
ja modliłam się
o deszcz

byłam różą
ale nie tą z Jerycha
która co dzień
wynurza głowę z piasku

czas spojrzeć prawdzie w oczy


Mona Lisa

Och, Mono Liso.
Wciśnięto Cię w ciasne ramy,
Wmówiono uśmiech zamiast grymasu gniewu
I skazano na wieczne klonowanie.
Czymże zasłużyłaś sobie, by być
Jedynie tłem dla finezyjnego krajobrazu,
Wyjść nieznajoma spod pędzla Mistrza
I przetrwać jego istnienie?

Jesteś tylko pamiątką.
Rzeczą martwą– dowodem na
Krótkotrwałość dłoni, która Cię stworzyła,
Jak świat stara się być dowodem na
Istnienie Boga. Chciałby nim być.
Możesz być z siebie dumna- pożarłaś trzy osoby.
Malarza, modelkę i ich tajemnicę.
I tylko ja dostrzegam drapieżne oczy i upiorny spokój…


Ludzkie resztki

suma summarum
zostaje z nas tylko
reszta
grosz grosik
talar dukat
srebrniki


Zamyślony szachista

Życie to nie szachy– myślę, patrząc
Na opustoszałą szachownicę.
Pozamiatane, rzucam niedbale
Próbując odnaleźć sens pośród
Czarno– białych pól, z których każde
Próbuje wykrzyczeć własne prawa.

Opieram się o własne myśli,
Słowa chore na niewypowiedzenie,
Zapadam się w milczenie pełne kontrastów.
Życie to nie szachy!– powtarzam sobie uparcie,
Planując, kiedy wprowadzę w życie kolejny ruch.
Figury uciekły, wystraszone słowem: w o j n a…

Bądź pozdrowiony! Witaj i żegnaj, bracie!
Kalkuluję starannie w myślach,
Żegnając króla– przyjaciela, który odszedł
Mówiąc, że nie chce umierać.
Życie to nie szachy… Mówię po raz kolejny
Prawie widząc, jak czarnobieleję.


 

Związek Literatów Polskich