Nowości wydawnicze

Rzeszów

Preambuła statutu ZLP


Związek Literatów Polskich jest zawodową organizacją pisarzy. Jego członkowie, w swojej twórczości i działalności, nawiązują do humanitarnych tradycji myśli ogólnoludzkiej, które w kulturze polskiej zawsze były zespolone z troską o dobro kraju i narodu. Kontynuacja tych tradycji oraz wszechstronny rozwój współczesnej literatury polskiej stanowią przedmiot starań i pracy wszystkich członków i władz Związku Literatów Polskich.



Związek Literatów Polskich

Menu

Nowości wydawnicze 2019


Barbara Mazurkiewicz, Tatko


Posłowie
„Jakże samotne są po tobie miejsca.”

Wpadł mi w ręce niezwykły tomik wierszy, wspomnień, nasycony serdeczną miłością do ojca. Autorką jest Barbara Mazurkiewicz, która zwierza się w jednym z wierszy, że ma „kota na punkcie umierania z tęsknoty do swego taty”. Żałuje, że zbyt późno zaczęła „malować wspomnienia”, pełne tragicznych wydarzeń, od kiedy „załadowali w sowieckie wagony”. O tragicznej przeszłości ukochanego ojca opowiada nie tylko wierszem, ale i przejmującymi prozatorskimi obrazami. Wspomina „kresową krainę, cichą i zieloną”, która już porosła „rozrzucone kości” zabitych. W wierszu „Kiedy nastaje” powierza te ”blizny ptakom, ciszy i modlitwie”. „W imię ojca bohatera” „budzi do apelu” „dziewczęta i chłopców z wojny” i składa im hołd „za niezłomność, za pogardę dla śmierci i wroga”. Z tęsknotą „warkoczykowej dziewczynki” wspomina „dom niebogaty, lecz pełen ciepła, dobroci” i swe młode lata, gdy zakładała na głowę „kapelusze z duszą, z których można wyjąć marzenia senne”.
Tymczasem „Skrzypiący próg pożegnał na zawsze" ojca, a tyle jeszcze chciała mu powiedzieć o swym przywiązaniu, podziwie i przeprosinach. Nie zdążyła. Skarży się: „Zostawiłeś mnie tato i bracie z problemami nie do ogarnięcia”, ale wierzy, że ojciec nawet po śmierci „zbiera troski i żale” swoich dzieci.
„Ty, który mówiłeś, że jestem doskonała” – pisze poetka. W innym zaś miejscu narzeka na „coraz cięższe kamienie” życia; właśnie ojcu powierza swe żale, rozterki i myśli, co „huczą jak stare parowce” a potem „odlatuje na papierowych skrzydłach” do teraźniejszości, by znów „tęsknić do tego, co kochaliśmy”, bo dziś tak często życie jest oparte „na cudzym widzimisię”, że „trudno wytrzymać na bezdechu”.„Nie umiem bez ciebie dorosnąć”- przejmujące słowa.
„Oczy wielkie po tacie - widziały niejedno”, a nie zawsze dojrzały „światło”, które pozwoliłoby „zrozumieć niebo”. Barbara w słowach pełnych wdzięczności wymienia to, czego nauczył ją ojciec: miłości do człowieka, natury i ojczyzny. Wśród liryki wspomnieniowej, refleksyjnej znajdują się w jej poezji piękne wiersze patriotyczne. Ojczyznę widzi w miłości do przeszłych i teraźniejszych wydarzeń, w afirmacji piękna natury i ludzi, czyli tam, gdzie „słowem połamię się jak chlebem. - Szczęść, Boże - powiem sąsiadom.” „Ja wierzę w Ojczyznę NIEPODLEGŁĄ i nie porzucę dla piękniejszych ogrodów”. Ubolewa, że „nasze dzieci mają sny w Arizonie, Londynie - tam, gdzie zabijają za wiarę”. Stapia się obrazowo w naturę, łącząc uczucia, doznania z jej zjawiskami, jednocześnie zdając sobie sprawę, że „wszystko dzieje się od nowa, ale nie tak”, jak dyktuje „przykucnięta miłość”. Poetka wie, że „miłość ma boleć”, godzi się z przegraną, ale „czeka cierpliwa” na zmiany, bo nie potrafi być sama. Bardzo wzruszające są przeprosiny, jakie kieruje do tragicznie zmarłego brata. Mimo bezsilności wyrzuca sobie, że zbyt mało zrobiła, aby go uchronić od złego losu. Chciałaby cofnąć czas, „martwe liście przykleić do drzewa” i powrócić do tamtych chwil, gdzie wieje „podkarpacki wiatr”. O innym bliskim-dalekim pisze: „… jeszcze inne życie niż to tutaj”, niestety, zakreśliło „granice posiadania na własność” i „schowało ręce w kieszeniach”, by po chwilach uniesień przyszedł czas bólu i rozgoryczenia. Pozostały wiersze, w których poetka jak wytrawny „psycholog rozlicza czas”, co „uczy pokory i nigdy nie wraca”.„A czas nie działa wstecz” i nie wracają namiętności, i „głupio zamykać oczy, kiedy robi się dzień”. Trzeba pozostać przy „kawie, the doorsach i wierszach”. A co z miłością? „Nikt nie biegnie za nią”, pozostaje „trwanie”, bo „obietnice uległy przedawnieniu”. Ile w tej skardze goryczy! Piękne są ostrzeżenia, jakie Basia kieruje do ukochanego syna. Pisze: „Nadszedł czas na porządki w szczątkach - zanim słowa wrosną korzeniami”, zanim nie zgaśnie miłość, zanim nie za późno … „Droga do syna” okazała się pełna cierpienia i niepewności, jednak tylko „W Matce od początku do końca” znaleźć on może „miękkie oparcie”.
Przejmujące są słowa „Monologu własnego”, w którym autorka rozlicza się sama z sobą, pisze swoisty „testament pustki i niepokoju”, podczas gdy kiedyś „ miała skrzydła z puchu i przebierała w słowach idealnie”. W liryce miłosnej też: „O miłości mówię jak o chlebie” - pisze poetka w wierszu „Na dwóch brzegach”, przepełnionym tęsknotą serc „szukających się na odległość”. Pięknie zwierza się księżycowi. Z żalu próbuje "przygadać" mu, że jest "ospowaty i utknął w czasoprzestrzeni", ale jednocześnie zazdrości, że może być i "na emigracji", i w kraju. Skarży się na życie emigracyjne, gdzie nie "wyrastają chaty i latem nie patrolują jaskółki". Takie życie to "lekcja samotności, wyzwań i wyrzeczeń" Zaś w wierszu „Portrety” kreśli poetka szereg codziennych obrazów, obiecując sobie, że choć są przemijaniem, to w swoich wierszach i albumach zatrzyma ten czas. Sama próbuje „trzymać fason, bo nie wypada krzyczeć z bólu”, ale smutek dyktuje słowa: „radość w życiu jest niepotrzebna”, gdy „anioły wypadają z gniazd”.

Opowiadania Barbary to „wiersze rozebrane do prozy”, to przemyślenia pełne kunsztownych metafor, świadczących o ogromnej wrażliwości i umiejętności obserwacji nie tylko zachowań człowieka, ale i jego skołatanej przeżyciami duszy. Przyznaję z całym przekonaniem, że tomik tych wspomnień, refleksji i odczuć przypadłby Panu śp. Janowi Cozacowi do serca i byłby bardzo dumny ze swej Basi.


Anna Przeździecka


» Barbara Mazurkiewicz, Tatko, Wydawnictwo E–Kropek, Lubaczów 2019, ss. 85


Nowości wydawnicze


Mirosław Osowski, Wilki morskie na lądzie


„Wilki morskie na lądzie…” – dawne i nowe opowiadania

Wśród zbioru opowiadań Mirosław Osowskiego „Wilki morskie na lądzie i inne opowiadania” znajdziemy utwory pisane już w młodości, ale opublikowane dopiero w wieku dojrzałym, jak też i takie, które zostały wydrukowane dopiero po raz pierwszy. Osowski wcześniej nie kwapił się z publikacją swoich utworów, żyjąc daleko od środowisk literackich i sądząc zapewne, że na wszystko jeszcze przyjdzie czas. Do prasy społeczno-kulturalnej wysłał w młodości tylko kilka utworów, które jednak nie zostały przyjęte do druku. Te pierwsze niepowodzenia nie zraziły go jednak do pisania. Ale też z tego powodu nie ujawniał swoich prób literackich, nie wysyłał ich do pism literackich i społeczno-kulturalnych, chcąc zapewne wystartować jako ukształtowany twórca, który może poświęcić się wyłącznie pisarstwu. Niestety, źle skalkulował swoje plany, czas ponownego startu okazał się dla niego mało łaskawy. Kiedy miał zadebiutować przed blisko 30 laty z powieścią „Domki z kart”, noszącej jeszcze wtedy tytuł „Domy z piasku”, wszystko zaczęło się w Polsce gwałtownie zmieniać, prywatyzować i powieść, na którą miał niebawem podpisać z wydawnictwem umowę, po paru miesiącach została odesłana w maszynopisie z powrotem autorowi z załączonym listem i słowami uznania. Tylko tyle. Cztery lata ciężkiej pracy, a był to rok 1987, na niedawno zakupionej maszynie do pisania, po którą autor jechał aż do Radomia, pozostało odstawione na domową półkę na ponad 11 lat. Podobnie było z niektórymi opowiadaniami: niby miały zostać opublikowane, ale pisma upadły i także te utwory powiększyły zawartość domowego archiwum. Powieść w końcu udało się Osowskiemu wydać sumptem własnym, gdy był już od paru lat na emeryturze. Z opowiadaniami było trochę inaczej: niektóre znalazły się co prawda w wydanych przed kilkunastu laty zbiorach, wydanych sumptem własnym, inne zaś nie. No cóż, jak mawiali starożytni Rzymianie: habent sua fata libelli. Osowski chciałby tym zbiorem, tak się wydaje, zamknąć swoją twórczość prozatorską. Ma też jeszcze kilka tomów wspomnień podobnych do tych, jak w wydanych książkach: „W krainie dzieciństwa” czy „Uniwersyteckie lata”, ale – z tego, co wiadomo - nie zamierza ich przynajmniej na razie publikować, lecz zostawić w bibliotecznych archiwach.

Tematyka opowiadań „Wilki morskie na lądzie…” jest – jak łatwo się zorientować - bardzo bogata i różnorodna, zaczyna się od wspomnień z dzieciństwa, spędzonego na wsi, w której się wychował i dorastał, potem przechodzi do reminiscencji ze swego pobytu w klasztorze, kopalni węgla kamiennego na Śląsku, by przejść do czasu studiów, latach spędzonych w Tarnowie, a kończy na wieku dojrzałym, nawrotem do epizodu z odległej młodości. Osowski w swoich opowiadaniach eksperymentuje i próbuje różnych form narracji: listów, diariuszy, czy wspomnień, pisanych w pierwszej osobie, czy mów sądowych, podkreślając autentyzm tekstów i autobiografizm, który tak bardzo charakteryzuje jego twórczość. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko gatunek i forma, przyjęta konwencja, ale za nią przecież kryje się fikcja literacka, a nie reportaż z przeszłości. Podobnie rzecz ma się z „Naczelnikiem Kurdą”, znamionującym satyryczne uzdolnienia pisarza.



» Mirosław Osowski, Wilki morskie na lądzie - opowiadania i humoreski, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2019, ss 160


Nowości wydawnicze


Zdzisława Górska - Ulotność.


Wstęp

W tomiku Zdzisławy Górskiej zatytułowanym „Ulotność” dominują wiersze z 2013 i 2014 roku. Swoim chronologicznym układem zachęcają do dokonywania syntez i podsumowań. Można tu prześledzić linie rozwoju poetyckiego warsztatu i sposobu widzenia świata, oczywiście przede wszystkim w czasie zamkniętym datami tekstów.

Nie sposób jednak nie odnotować powiązań z lirykami, powstałymi wcześniej, skoro nowy tomik jest integralną częścią dorobku twórczego poetki. Nawet pobieżna lektura pozwala zauważyć kontynuację niektórych motywów i środków wyrazu. Autorka znowu eksponuje swoją ulubioną porę roku: jesień. Warto przytoczyć dłuższy fragment tekstu: Kadr z jesieni.
Przebarwił się las, zauroczył
Kolorami
Rdzawe liście bukowe jeszcze
przysłaniają niebo
Jak dobrze iść i oddychać
kiedy plamka słońca szuka mnie
nieustannie
a pnie szarosrebrzyste połyskują
księżycowo
Potoczył się wiersz perliście
po górach, jarach, niedostępnych
nawet myślom
Zapach mchu i przebarwionych liści
zamienił serce w kwiat paproci

Daje się tu zauważyć również inna stała cecha: fascynacja kolorem, którego źródłem jest pora roku. Jesienne motywy łatwo dostrzec też w takich lirykach, jak: Wspominam, Dzban, Zwątpienia. Pojawiają się obecne już w poprzednich tekstach udane neologizmy: jesiennieję, zjesienniałam, rozjesiennienie. Ten szczególny dla natury czas jest symbolem refleksji ontologicznej, środkiem do wyrażania poczucia upływającego czasu, przemijania. Coraz głębsze wchodzenie w czas prowadzi podmiot liryczny do własnej jesieni, nadchodzącej nieuchronnie. Stąd uprzywilejowanie tej płaszczyzny czasowej wobec wiosny, lata i zimy. Wprawdzie dni mijają, ale do końca roku jeszcze daleko. W cytowanym wyżej fragmencie pojawia się jednak coś, na co warto zwrócić uwagę: wywołane pięknem otoczenia poczucie radości życia. Rzecz dość rzadka w twórczości Zdzisławy Górskiej. Jej wiersze, co prawda niezbyt często, tchną tragizmem, ale są pesymistyczne. Mimo poczucia zagrożenia potrafi jednak podmiot liryczny wyzwolić euforię:
Dobrze jest żyć, iść aleją
kasztanową w Nałęczowie,
z kieszeniami wypolerowanych
natchnień,
W zawiei jaskrawych liści
powtarzać wiersz jak mantrę
Głębia
...

Pełna treść Wstępu


Hanna Krupińska-Łyp, Wstęp


 

 

» Zdzisława Górska - Ulotność, BONUS LIBER Wydawnictwo i Drukarnia Diecezji Rzeszowskiej, Rzeszów 2019, ss. 104


Nowości wydawnicze

Almanach pokonkursowy "O kwiat dziewięćsiła" - Okno z widokiem na każdą porę roku.


Słowo wstępne

Ogólnopolski Konkurs Poetycki „O kwiat dziewięćsiła” liczy sobie, nomen omen, już dziewięć lat roślina, która jest w nazwie tego konkursu, jak w dawnych czasach mieszkańcy górskich okolic wierzyli, posiada w sobie magiczną moc, która dziewięciokrotnie przewyższa działanie lecznicze innych ziół. Miejmy nadzieję, że przynajmniej w części taka moc towarzyszy temu konkursowi.

Konkurs trwa, to cieszy, a różne przecież były momenty w jego historii. Organizatorem pierwszej edycji była Filia Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Skomielnej Czarnej, od drugiej do siódmej edycji – jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Skomielnej Czarnej, a od ósmej edycji organizatorem jest GOKiS w Tokarni. Co roku do kręgu uczestników konkursu dołączają kolejne osoby, poeci z bliska i z daleka, w tym autorzy ze środowisk polonijnych wielu krajów świata.

Każdy człowiek chciałby swym życiem pozostawić jakiś ślad. Dla poety jest to słowo pisane, w którym stara się wyrazić swoje uczucia, myśli, niekiedy pragnienia, czasem ucieka się do artystycznej prowokacji, by tworząc wierszem swój własny świat, podzielić się tym wszystkim z czytelnikiem.

Co trzy lata wydawany jest pokonkursowy tomik wierszy, które z wielu zakątków Polski napływają do Skomielnej Czarnej w Beskidzie Makowskim nie po to, by tutaj pozostać, lecz aby dzięki wyobraźni czytelników wyruszyć w dalszą wędrówkę.

W niniejszym więc zbiorze znalazły się wiersze autorów nagrodzonych i wyróżnionych w VII, VIII i IX edycji OKP „O kwiat dziewięćsiła” oraz niektóre inne wybrane do druku. Poza tym zaprezentowane są sylwetki wszystkich jurorów tych edycji, pomysłodawcy konkursu, a także informacje na temat organizatora konkursu i członków komitetu organizacyjnego.

W dotychczasowych dziewięciu edycjach konkursowych wzięło już udział ponad 650 autorów z ponad 500 miejscowości ze wszystkich województw w Polsce. Do oceny jury zgłoszono w sumie około 2000 wierszy, z czego 78 autorów nadesłało w VII edycji 273 wiersze (łącznie w kategorii obowiązkowej i dodatkowej nieobowiązkowej), w VIII edycji 80 autorów – 286 wierszy i 77 autorów w IX edycji – 265 wierszy. Jak widać – udział uczestników jest już od kilku edycji ustabilizowany.

Liczby osób i wierszy towarzyszące temu konkursowi, opinie jurorów i czytelników, uprawniają stwierdzenie, że konkurs ma sens i spełnia swoje zadanie.

Tytuł niniejszego zbioru został zaczerpnięty z wiersza Joanny Ganobis pt. „Za wszystko”, nagrodzonego trzecim miejscem w IX edycji konkursu.

Jako inicjator konkursu, wierzę że wiersze autorów pomieszczone w tym zbiorze spotkają się z życzliwym przyjęciem każdego z czytelników i będą oknem z widokiem na każdą porę roku.


Lesław J. Urbanek


 

 

» Almanach pokonkursowy "O kwiat dziewięćsiła" - Okno z widokiem na każdą porę roku, Skomielna Czarna 2016 - 2018


Nowości wydawnicze


 

Związek Literatów Polskich